poniedziałek, 15 listopada 2010

Giełda rzeczy dawnych i osobliwości .

W sobotę miałam przyjemność być na giełdzie staroci w Łodzi. To moja pierwsza tego typu impreza i jestem oczarowana ilością rzeczy, które tam widziałam. Dla każdego było coś wyjątkowego, od fascynatów monet, po zbieraczy kart magnetycznych i znawców sztuki.

Ja nie mogłam odejść od nieziemskiej biżuterii, filiżanek, a przede wszystkim od mebli. Marzy mi się wielkie, antyczne biurko skrywające tajemnice, jednak cena 5000 podziałała na mnie jak zimny prysznic. Kupiłam obraz z Audrey oraz stare warszawskie pocztówki, miałam na oku też srebrny długopis, jednak był uszkodzony i z żalem zrezygnowałam.

Wybaczcie jakoś zdjęć, robiłam bez lampy i dostałam wykład od jednego oburzonego pana, że nie mogę robić zdjęć, ponieważ uważał, że mogę je gdzieś wykorzystać, co będzie zachętą dla złodziei, bądź sama nim jestem ;)

obrazek, który kupiłam za 14zł
teraz już tylko potrzebna ramka

22 komentarze:

ja.matrioszka pisze...

Obraz prześwietny! ;)

Elfena pisze...

ach zazdroszcze!szalenie lubie wszelkie gieldy staroci, pchle targi i temu podobne, na pewno wygrzebalabym cos dla siebie.

claarax. pisze...

dzięki!

Eua pisze...

Czad! Uwielbiam takie giełdy, te przedmioty mają niepowtarzalny klimat :)

Kajko pisze...

wow niesamowite rzeczy ;)zazdroszczę że mogłaś te wszystkie cuda zobaczyć na żywo;)pozdrawiam

Sivka pisze...

Ja też lubię takie miejsca!Stare przedmioty,domki,miasteczka...Bo mają duszę i nie są plastikowe!

nurka pisze...

Uwielbiam giełdy staroci i też zbieram stare pocztówki. Mi się marzy taka toaletka z małymi szufladkami jak na zdjęciu. Ta torebeczka też cudna.

ThimbleLady pisze...

ależ cudeńka, aż miło nacieszyć oczy takimi skarbami a jeszcze lepiej posiadać niektóre z nich na własność...

Unknown pisze...

piękne rzeczy z duszą!

VintageBELAmour pisze...

uwielbiam takie starocie :)

no-baa pisze...

Obrazek jest na prawdę świetny!
Raz byłam na giełdzie staroci, to dziadek zawołał sobie za naszyjnik 120 zł bo z kryształów, a 15 metrów dalej, na giełdzie minerałów, gdzie szłam docelowo kupiłam sobie identyczny za 15 żł, bo to nie był kryształ, a zwykłe szkło...

Kathy pisze...

Cudnie, przepiękne rzeczy!!!!

Natalka pisze...

Dziękuje bardzo za komentarze :)

Sivka- idealnie to ujęłaś.

No-baa- właśnie to jest to ryzyko na takich giełdach, że jeśli dokładnie nie zna się wartości danej rzeczy można być oszukanym, ale i tak warto szperać i szukać skarbów :)

Kaffiarka pisze...

nie mozna odmowic klimatu miejsca i duszy rzeczom, maszyna do pisania , cylindry i walizka z pewnoscia bylyby przedmiotem moich westchnien gdbym sie znalazla w tm samym miejscu,
bardzo podoba mi sie twoj blog i nie wiem czemu cie jeszcze nie obserwowalam , ale juz to nadrabiam:)

Granda pisze...

lubię oglądać takie przedmioty. raz się nawet wybrałam na miejscowy targ staroci, ale trzeba by się zaopatrzyć w jakąś uczciwą ilość gotówki. tak to tylko oglądanie:P

MAGDArling pisze...

takie targi sa super!xD a twoj obrazek piekny!:)

Natalie`s blog pisze...

Aaj uwielbiam takie przedmioty! Babcia zawsze cos takiego mi kupuje na comiesiecznych gieldach staroci:)

Anonimowy pisze...

świetny obrazek :)

JoannaMIKO pisze...

magiczne miejsce:)

:*

Agata pisze...

zazdroszczę!!!!!!! uwielbiam giełdy starocii wszelkie pchle targi:)

Magdalena pisze...

Uwielbiam takie miejsca, ponieważ kocham wszystko co vintage a słowo stare ma u mnie bardzo często pozytywny wydźwięk. W takich miejscach i wśród takich rzeczy czuje się przeszłość tych przedmiotów:)

ana1131 pisze...

uwielbiam!!!